grzelka.info

Eradicator

(wersja demo)

FUSHIPI - włącza/wyłącza nieśmiertelność
GUNS - wszystkie typy broni plus komplet amunicji
BLOODLUST - dopala broń
XMAS - wszystkie przedmioty
TUNNEL - włącza/wyłącza przechodzenie przez ściany

(wersja pełna)

RAGAMUFFIN - włącza/wyłącza nieśmiertelność
ARMS - wszystkie typy broni plus komplet amunicji
GIFT - wszystkie przedmioty
FMK - przywraca zdrowie
OVERDRIVE - dopala microchip
BLOAD - skok na inny poziom
VICI - kończy poziom
DIG - włącza/wyłącza przechodzenie przez ściany
SPUTNIK - pełna mapa
AMOBJECT - pokazuje obiekty na mapie
AIMOVE - włącza/wyłącza SI (Sztuczną Inteligencję) przeciwnika
FRAME - wyświetla liczbę klarek na sekundę



©
odsłon kodu: 49

Platformy
PC
Play Station
Play Station 2
Amiga
Commodore 64
Dreamcast
GameBoy
GameBoy Advance
Sega
MAC
NES
Nintendo 64
Xbox
Kody na literę
A B C D E F G H I J K L M N O P Q L S T U V W X Y Z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9
Serwis
Valid CSS
Valid XHTML 1.1 Strict

Recenzja gry "Deaktywacja" Do Rosyjskich produkcji niskobudżetowych mam zawsze bardzo pozytywne podejście. Nie wiem jednak skąd się ono wzięło, ponieważ nie mogę sobie teraz przypomnieć ani jednej dobrej gry z tej kategorii. Może Hard Truck, ale czy ten tytuł był niskobudżetowy? Chyba nie. Deaktywacja jest jednak na pewno. Czy oznacza to jednak, że nie ma sensu w nią zagrać? Wprowadzenie W XXII wieku w bardzo szybkim czasie rozwinęła się nanotechnologia. Ludzie zaczęli budować bardzo inteligentne droidy, które wyręczały ich w cięższych i bardziej niebezpiecznych czynnościach. Niestety euforia nie trwała zbyt długo, ponieważ wkrótce powstała organizacja terrorystyczna "Dzień sądu". Postanowiła ona wykorzystać droidy do niecnych celów. Przeznaczając fortunę wyprodukowała droidy kamikadze, które stały się postrachem świata. Organizacja UNO (to chyba jakieś tamtejsze ONZ) postanowiła połączyć siły wszystkich państw i stawić czoła wrogowi. Wyprodukowała własne droidy - deaktywatory. Rozpoczęła się wojna... Żabi rechot Mniej więcej tak można określić dźwięk, który wydawałem z siebie, podczas gdy lektor odczytywał tekst wstępu. Mówię Wam - opłaca się kupić Deaktywację tylko po to, aby go usłyszeć! Podniosły ton, przepuszczony przez jakiś syntezator, ale ludzie... ten człowiek nie umie nawet porządnie czytać, nie mówiąc już o intonacji. Wprowadzenie do gry było najśmieszniejszym intrem, jakie kiedykolwiek widziałem, a raczej słyszałem. XXII wiek, ale? Nasze super inteligentne droidy nie mają niestety żadnego AI. Są one całkowicie zdane na naszą łaskę. Droidem kieruje się jak zdalnie sterowanym samochodzikiem. W jednej chwili poruszać się może tylko jeden okaz. Przeciwnicy o wiele inteligentniejsi też nie są. Jak wywęszą naszego aktywnego, tzn. tego, którym sterujemy, robocika, od razu suną w jego stronę, aby go zniszczyć. Nic to, że w drzwiach postawiliśmy minę, albo że działka chroniące budynek szybko przerobią je na kupkę złomu. One wyraźnie mają za zadanie jechanie wprost w kierunku aktywnego wroga. Pro Evolution Soccer 6 - recenzja Pro Evolution Soccer 6, wedle zapowiedzi twórców – dalekowschodniego studia developerskiego KONAMI - nie miał wprowadzać powiewu świeżości do popularnych kopanek, lecz w nieznaczny sposób ulepszyć to wszystko, co było dobre w poprzedniej odsłonie cyklu, dodając kilka elementów, których można nie zauważyć gołym okiem. I tak też się stało. Jednak nie wszystkie z nowości mogą nas zadowolić. Dlaczego? Otóż, CD Projekt - polski wydawca programu, w porozumieniu z producentem, postanowił stworzyć rodzimą wersję językową PES6. Przetłumaczono nie tylko napisy w menu, lecz zadbano także o to, by spotkania komentowali dwaj gwiazdorzy branży: dziennikarz Polsatu Sport – Mateusz Borek i redaktor naczelny Przeglądu Sportowego – Roman Kołtoń. Dodatkowo na okładce pojawił się Adriano (którego facjata zdobi wszystkie wydania gry) oraz Maciej Żurawski (figurujący na boxie wyłącznie w Polsce). Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że komentarz jest po prostu żenujący. Poszczególne kwestie wypowiadane przez w/w osobników brzmią nadzwyczaj sztucznie. Nierzadko zdarzają się również sytuacje, w których słowa padające z ust komentatorów nie mają w ogóle odniesienia do tego, co dzieje się na boisku. Pomijam już fakt, że zwykle trzy na cztery odzywki Kołtonia (który i tak odzywa się bardzo rzadko) występują po zakończeniu akcji i brzmią następująco „I aż się prosi o pytanie, czy aby na pewno musiał podawać?”. kapitału skutery śnieĹźne zaproszenia ślubne ściąganie długĂłw schody szklane