grzelka.info

Command & Conquer: Red Alert 2

Cheat
Kod działa tylko w skirmishu. Podczas ładowania misji wpisz powoli: "dolarday" a na wstępie będziesz miał $10000000.

PodpowiedĽ 1
Grając sowietami, stwórz 5, 6 Apocalypse Tank. Z tyloma czołgami poradzisz sobie z każdym przeciwnikiem.

PodpowiedĽ 2
Gdy grasz przeciwko sovietom na wyspie przy wysokim poziomie trudności, będziesz mógł się spodziewać ataków Kirov Airships. Aby temu zapobiec, zawsze ingeruj w rozbudowę obrony przeciwpowietrznej. Gdy grasz przeciwko aliantom bądĽ gotów na częste ataki Harrierów.

PodpowiedĽ 3
Gdy grasz w Skirmish z Superweapons, zadbaj o to aby wybudować dwa War Factory i umieścić je daleko od siebie i od bazy. Przeciwnicy atakują swoją super bronią zawsze w War Factory (a gdy go nie ma to w radar lub elektrownie).

Ostatnia misja aliantów
Używaj swojej chronosfery na Appocallypse Tank(chroniące kremla), które umieszczaj w wodzie, dzięki czemu utopisz je!

Nizniszczalne odrzutowce (Alianci):
Podczas nalotów twoich Harrierów, aby nie odniosły strat, wystarczy kazać im wylądować w dowolnym miejscu na planszy, a okaże się że podczas lądowania Harriwery są nie do zniszczenia.

Operacja "Mirage" (Alianci)
Podczas misji zrób 5 inżynierów i wyślij ich na prawą część mapy. Kiedy wróg opanuje wszystkie obozy wyślij ich do Construction Yard armii czerwonej. Możesz tak robić zały czas, ponieważ ich obrona osłabnie.

Atak nie do powstrzymania(Alianci)
Oto sposób aby atak twoich armii odniósł 100% sukces.
1. Stwórz dużo psów.
2. Stwórz kilka jednostek piechoty (jakichkolwiek, oprócz rocketersów)
3. Stwórz identyczną ilość czołgów co piechoty (obojętnie jakie)

Ustaw teraz 2 psy do ochraniania jednej jednostki piechoty, a każdą jednostę piechoty do ochrony czołgu. Teraz gdy ktoś zaatakuje ci żołnierza, to wtedy w jego obronie staną psy, a jeśli ktoś zaatakuje czołg to w jego obronie stanie żołnierz. W ten oto sposób twoja formacja będzie nie do sforsowania.



©
odsłon kodu: 57

Platformy
PC
Play Station
Play Station 2
Amiga
Commodore 64
Dreamcast
GameBoy
GameBoy Advance
Sega
MAC
NES
Nintendo 64
Xbox
Kody na literę
A B C D E F G H I J K L M N O P Q L S T U V W X Y Z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9
Serwis
Valid CSS
Valid XHTML 1.1 Strict

Recenzja gry "Deaktywacja" Do Rosyjskich produkcji niskobudżetowych mam zawsze bardzo pozytywne podejście. Nie wiem jednak skąd się ono wzięło, ponieważ nie mogę sobie teraz przypomnieć ani jednej dobrej gry z tej kategorii. Może Hard Truck, ale czy ten tytuł był niskobudżetowy? Chyba nie. Deaktywacja jest jednak na pewno. Czy oznacza to jednak, że nie ma sensu w nią zagrać? Wprowadzenie W XXII wieku w bardzo szybkim czasie rozwinęła się nanotechnologia. Ludzie zaczęli budować bardzo inteligentne droidy, które wyręczały ich w cięższych i bardziej niebezpiecznych czynnościach. Niestety euforia nie trwała zbyt długo, ponieważ wkrótce powstała organizacja terrorystyczna "Dzień sądu". Postanowiła ona wykorzystać droidy do niecnych celów. Przeznaczając fortunę wyprodukowała droidy kamikadze, które stały się postrachem świata. Organizacja UNO (to chyba jakieś tamtejsze ONZ) postanowiła połączyć siły wszystkich państw i stawić czoła wrogowi. Wyprodukowała własne droidy - deaktywatory. Rozpoczęła się wojna... Żabi rechot Mniej więcej tak można określić dźwięk, który wydawałem z siebie, podczas gdy lektor odczytywał tekst wstępu. Mówię Wam - opłaca się kupić Deaktywację tylko po to, aby go usłyszeć! Podniosły ton, przepuszczony przez jakiś syntezator, ale ludzie... ten człowiek nie umie nawet porządnie czytać, nie mówiąc już o intonacji. Wprowadzenie do gry było najśmieszniejszym intrem, jakie kiedykolwiek widziałem, a raczej słyszałem. XXII wiek, ale? Nasze super inteligentne droidy nie mają niestety żadnego AI. Są one całkowicie zdane na naszą łaskę. Droidem kieruje się jak zdalnie sterowanym samochodzikiem. W jednej chwili poruszać się może tylko jeden okaz. Przeciwnicy o wiele inteligentniejsi też nie są. Jak wywęszą naszego aktywnego, tzn. tego, którym sterujemy, robocika, od razu suną w jego stronę, aby go zniszczyć. Nic to, że w drzwiach postawiliśmy minę, albo że działka chroniące budynek szybko przerobią je na kupkę złomu. One wyraźnie mają za zadanie jechanie wprost w kierunku aktywnego wroga. Pro Evolution Soccer 6 - recenzja Pro Evolution Soccer 6, wedle zapowiedzi twórców – dalekowschodniego studia developerskiego KONAMI - nie miał wprowadzać powiewu świeżości do popularnych kopanek, lecz w nieznaczny sposób ulepszyć to wszystko, co było dobre w poprzedniej odsłonie cyklu, dodając kilka elementów, których można nie zauważyć gołym okiem. I tak też się stało. Jednak nie wszystkie z nowości mogą nas zadowolić. Dlaczego? Otóż, CD Projekt - polski wydawca programu, w porozumieniu z producentem, postanowił stworzyć rodzimą wersję językową PES6. Przetłumaczono nie tylko napisy w menu, lecz zadbano także o to, by spotkania komentowali dwaj gwiazdorzy branży: dziennikarz Polsatu Sport – Mateusz Borek i redaktor naczelny Przeglądu Sportowego – Roman Kołtoń. Dodatkowo na okładce pojawił się Adriano (którego facjata zdobi wszystkie wydania gry) oraz Maciej Żurawski (figurujący na boxie wyłącznie w Polsce). Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że komentarz jest po prostu żenujący. Poszczególne kwestie wypowiadane przez w/w osobników brzmią nadzwyczaj sztucznie. Nierzadko zdarzają się również sytuacje, w których słowa padające z ust komentatorów nie mają w ogóle odniesienia do tego, co dzieje się na boisku. Pomijam już fakt, że zwykle trzy na cztery odzywki Kołtonia (który i tak odzywa się bardzo rzadko) występują po zakończeniu akcji i brzmią następująco „I aż się prosi o pytanie, czy aby na pewno musiał podawać?”. wczasy lato urlopy Wróşby tarota Komunikacja pastoralna mymagicdot.com